NIALL:
Siedziałem na krześle obok Perrie i po chwili zasnąłem.
,, Przyszła do mnie jako anioł.
- Przepraszam ja już nie mogę – płacze
- Ale czego nie możesz?
- Nie mogę ci powiedzieć jak bardzo cię kocham
- Za co mnie kochasz?
- Za to że pomimo tego jaki był twój charakter, zawsze ze
mną byłeś. Za to że mogłam odczuć twoją miłość. Kocham cię i kochać będę…
zawsze będziesz moim bohaterem.
- Pomimo tego że nigdy tego nie okazywałem i tak cię
kochałem. Przepraszam za to że prze ze mnie się krzywdziłaś i cierpiałaś.
- Każda moja blizna była tylko z mojej winy, każde moje
cierpienie także było z mojej winy, to nie przez ciebie. To prze ze mnie, przez
to że traciłam cierpliwość, i wmawiałam sobie że jestem najgorsza, co nie było
prawdą.
- Dlaczego mi to zrobiłaś? – Uroniłem łzę
- Ja już nie mogłam wytrzymać myśli, że możesz kłamać abym
się obudziła, nie byłam taka silna aby dać radę walczyć. Ja już nie żyję Niall.
– płacze. - Czasu nie cofnę i ty też nie. Więc… Zrobisz coś dla mnie? – otarła twarz rękoma,
przez co zauważyłem blizny.
- Co tylko zechcesz – płakałem
- Zapomnij o mnie ……
PERRIE:
Nagle przede mną pojawiła się czarna postać, była to śmierć.
Kazała mi wstać więc tak też zrobiłam. Podeszłam do niej a ona złapała mnie za
rękę.
- Chodź ze mną a będzie ci dobrze, zakończymy twoje
cierpienia. – Powiedziała do mnie.
- Nie! – Odsunęłam się. Wyrwałam się z jej uścisku i zaczęłam
uciekać. Znalazłam się w holu. Na około mnie pojawiły się drzwi, a na każdych z
nich coś pisało. Czarne-szczęście, niebieskie-wiara, fioletowe-miłość, pudroworóżowe-wieczność.
Miałam chyba dokonać wyboru, wyboru który na zawsze odmieni moje życie. Nie wiedziałam
co wybrać, jeśli wybrała bym miłość, wtedy była bym szczęśliwa z Niallem, ale…
ale nie chciałam wybierać tych drzwi. Nie chciałam wybierać żadnych. Nagle
drzwi się odsunęły i w dwóch pustych miejscach pojawiły się drzwi. Oba były w
kolorze białym, obok mnie ustała śmierć.
- Wybieraj! – szarpnęła mnie za rękę.
- Po co? – krzyknęłam.
- Masz do wyboru dwa drzwi, jedne to życie , drugie to
śmierć. Wybór należy do ciebie. Jeśli źle wybierzesz, wtedy pójdziesz ze mną –
zaśmiała się. Nie wiedziałam które wybrać, ja chcę żyć. Podeszłam do drzwi z prawej strony, dotknęłam ich i stało się coś złego, spadałam w czarną przepaść. Czyli wybrałam śmieć......
NIALL:
- Ale ja nie mogę.
- Możesz! Ja już nigdy nie zaznam szczęścia a ty owszem.
- Perrie proszę nie odchodź.
- Muszę… zapomnij o mnie… zacznij żyć i bądź szczęśliwy….
Moje serce należy tylko do ciebie i do nikogo więcej! Ty zawsze będziesz moim
Crazy Mofo. – Odeszła a ja zacząłem płakać. „
Z tego koszmaru wybudziło mnie drgnięcie jej ręki. Pomyślałem
że mogło mi się to wydawać. Spoglądałem na jej ręce i zobaczyłem leciutkie
blizny, ona się cięła? Ona się krzywdziła a ja nie mogłem jej pomóc bo byłem z
tymi dzi*kami. Nagle jej ręka znowu się poruszyła. Ona ona się budzi! Może ten
sen był jakimś znakiem? Szybko wstałem i zawołałem lekarza. Byłem taki
szczęśliwy, ponieważ moja ślicznotka może się obudzić.
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3
Wow
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wszystko będzie okej:)
Nie ' dwie drzwi'a ' dwoje drzwi';)<3
Czekam na next