Rozdział 5

 NA POCZĄTKU CHCĘ BARDZO PRZEPROSIĆ ŻE OLAŁAM BLOGA, ALE MIAŁAM PEŁNO NAUKI, TERAZ MAM JEJ MNIEJ WIĘC POSTARAM SIĘ PISAĆ ROZDZIAŁY W USTALONYCH DATACH.
_____________________________________________________

Perrie: 
Poczułam bardzo dziwne uczucie i nagle wszystko zrobiło się białe, moje oczy się otworzyły i zobaczyłam Nialla, szczęśliwego Nialla, a obok niego stał lekarz. Blondyn uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam uśmiech.
- Jak się Pani czuje? - zapytał lekarz.
- Dobrze, dziękuję - odpowiedziałam ciągle patrząc się na Nialla. Lekarz poszedł a ja zostałam sam na sam z miłością mojego życia. Niall podszedł do mnie, nachylił się nade mną i złożył na moich ustach namiętny pocałunek, który odwzajemniłam. 
- Też cię kocham Perrie - spojrzał w moje oczy. 
- Żartujesz? - zapytałam bo nie mogłam w to uwierzyć. 
- Nie 
- Serio? 
- Nie wierzysz mi? 
- Wierzę ale... jak Niall Horan, ten szkolny bad boy zakochał się w takiej dziewczynie jak ja? 
- Normalnie, Perrie ja cię kocham. Czułem do ciebie coś od dłuższego czasu ale nie chciałem w to wierzyć, a kiedy ty i Zayn... - urwał w połowie zdania, chyba nie chciał mnie zranić. - kiedy spędzaliśmy razem czas, zrozumiałem że te uczucie jest prawdziwe. 
- Niall ty idioto - zaśmiałam się - kocham cię tak bardzo. - Nagle do sali wszedł Zayn. 
- Cześć - uśmiechnął się lekko. 
- Zayn, poważnie się o mnie martwiłeś? - Zapytałam 
-  Tak, Perrie bo ja... - w tym momencie myślałam że chce powiedzieć że nadal coś do mnie czuje, lecz nie wiedziałam że to może być prawda. - chyba nadal cię kocham. 
- Co? - zapytaliśmy w tym samym czasie ja i Niall. 
- Wybacz mi proszę - spojrzał w moje oczy. 
- Nie Zayn... po tym co mi zrobiłeś. Nawet nie powinieneś tu przychodzić. - Powiedziałam siadając. Miałam złamaną rękę, rozbitą głowę i kilka siniaków na ciele. Mogłam uważać. Bardzo bolała mnie głowa. 
- Perrie - nie chciałam z nim gadać. 
- Wyjdź! - warknęłam 
- Ale.. - nie dokończył bo Niall mu przerwał. 
- Nie słyszałeś?! masz wyjść - Niall był bardzo wściekły. Kiedy Zayn wychodził mijał się w drzwiach z Chloe, na którą nie byłam tak wściekła jak na Zayna. 
- Perrie - podbiegła do mnie i lekko przytuliła. - jak się czujesz? 
- Już lepiej - spojrzałam na Nialla, a Chloe się dziwnie uśmiechnęła. 
- Czy wy jesteście, no wiecie.. razem? - zapytała. 
- Nie - odpowiedział Niall - znaczy, ja chcę, ale nie wiem czy Perrie też chce. 
- Jak mogłeś pomyśleć że nie chce? 
- Czyli chcesz? 
- Tak, marzę o tym. - chłopak do mnie podszedł i mocno, ale i lekko przytulił, aby nie zrobić mi nic w rękę. 
- Życzę wam szczęścia. - uśmiechała się Chloe, po czym wyszła.
- Niall.. - zaczęłam - a co z Zaynem? 
- Musi się pogodzić że teraz kochasz mnie. - w tym momencie do sali weszli nasi przyjaciele. 
- Pezz - krzyknęli na co ja z blondynem się zaśmialiśmy. Pod wieczór mogłam wracać do domu, znaczy do domu Nialla.
***
Weszłam powoli do domu, a Niall mi pomagał. Udałam się do salonu. 
- Skarbie, zrobię ci wodę do kompania, zgoda? 
- Yhym - uśmiechnęłam się. Włączyłam sobie telewizor, i poszłam do kuchni zagotować sobie wodę do herbaty. Zrobiłam sobie miętową, zawsze pomagała mi na ból głowy. Kiedy wypiłam moją herbatę, do kuchni wszedł Niall. 
- Chodź - wziął mnie na ręce i powoli zaniósł do łazienki. - pomóc ci? - zapytał z troską 
- Jeśli możesz. - uśmiechnęliśmy się do siebie. Niall powoli ściągnął moją bluzkę, i stanik, nie wstydziłam się przy nim być nago, już raz mnie taką widział więc. - Niall. 
- Tak? 
- Kocham cię - pocałowałam go. 
- Ja ciebie też - zaśmiał się, po czym złożył pocałunek na mojej szyi. - Skarbie mogę się z tobą kąpać? 
- Ym.. okej - nie ukrywając, trochę się bałam. 
- Nie bój się, nie wejdę w ciebie. - moją zdrową ręką złapałam się za głowę. 
- Obiecujesz? 
- Tak księżniczko - nie wierzę, Niall od bardzo długiego czasu powiedział do kogoś ,,księżniczko" powiedział to do mnie. Chłopak ściągnął moje spodnie razem z majtkami, na mój gips nałożył specjalną ochronną folię, po czym wsadził mnie do wanny. Zaraz po tym sam się rozebrał i dosiadł się do mnie. Wziął gąbkę, nalał na nią trochę płynu do kąpieli i zaczął mnie nią myć. Przybliżyłam się do niego, i przez przypadek otarłam się o jego przyjaciela, Niall jęknął. 
- Skarbie nie podniecaj mnie 
- Przepraszam - blondyn wbił się w moje usta i zaczął namiętnie całować, położył mnie lekko we wannie, i zwisał nade mną tak aby nie uszkodzić gipsu. Za każdym pocałunkiem, stawał się on coraz bardziej namiętny. Chłopak delikatnie otarł się o moją świątynię, drażniąc ją u wejścia co trochę mnie bolało. Z moich oczu poleciało kilka łez, które Niall otarł.
- Przepraszam 
- Nie szkodzi, po prostu długo tego nie robiłam. 
- Mam dokończyć, czy wolisz nie? 
- Nie dokańczaj, boję się. 
- Dobrze - uśmiechnął się do mnie i ostatni raz mnie pocałował. Pomoczył moje włosy, i delikatnie zaczął je myć szamponem. 
- Dziękuję ci za to wszystko. 
- Nie dziękuj - chłopak spłukał mi włosy, i sam zaczął się myć. Jak on słodko wyglądał kiedy mył włosy, a teraz przy mnie, nie było widać, tego Nialla którym był zwykle w szkole. Mój idiota wyszedł z wanny, wytarł swoje ciało i owinął się ręcznikiem w biodrach. - Chodź do mnie - zaśmiał się i pomógł mi wyjść z wanny, wytarł moje ciało ręcznikiem, ściągnął folię z mojego gipsu i powoli okrył mnie ręcznikiem. Poszliśmy do sypialni, gdzie Niall podał mi moją bieliznę i swoją dosyć dużą koszulę. - Proszę, nie chcę żeby bolała ci ręka. 
- Dziękuję Niall. - oczywiście chłopak pomógł mi się ubrać, ubrał również siebie i delikatnie położył mnie na łóżko. - Kocham cię tak bardzooooo jak nikogo innego. 
- A ja ciebie bardziej księżniczko. - Przytuliłam się do niego i zasnęłam.   
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3

Rozdział 4

Obudziłam się w białym pomieszczeniu, wszystko było białe, nie było żadnego innego koloru tylko biały. Spojrzałam na siebie, miałam tylko na sobie jakąś białą sukienkę, włosy rozpuszczone i białe pantofle.Wstałam z łóżka.......... strasznie bolały mnie nogi, nagle przede mną pojawiło się lustro w którym widziałam siebie, Nialla i Chloe, widziałam jakiś wypadek w którym poszkodowaną byłam ja. Przenieśliśmy się do szpitala, Niall strasznie płakał. Czułam dziwny ból kiedy przeprowadzali mi operację, nagle do mojej sali wszedł Niall. Usiadł przy mnie i zaczął coś mówić czego ja nie słyszałam. Obraz znikł, zostałam tylko ja, nagle, usłyszałam głos Nialla. Mówił że mnie kocha, że wszyscy mnie kochają, to było takie piękne, lecz co dobre zawsze się kończy, zdałam sobie sprawę że to zdarzyło się na prawdę, a ja jestem nie przytomna, że to wymysł mojej wyobraźni, ponieważ jestem w śpiączce? Nie wiem ale tak mi się wydaje. Zrobiło mi się słabo, usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć. Tak strasznie go kocham, ale nie umiem walczyć, jeśli umrę to on będzie załamany, a jeśli przeżyję to.. to co będzie? Właśnie. Kocham go tak bardzo i nie chcę go stracić.

NIALL: 
Siedziałem na krześle obok Perrie i po chwili zasnąłem. 
,, Przyszła do mnie jako anioł.                   
-  Przepraszam ja już nie mogę – płacze
- Ale czego nie możesz?

- Nie mogę ci powiedzieć jak bardzo cię kocham

- Za co mnie kochasz?

- Za to że pomimo tego jaki był twój charakter, zawsze ze mną byłeś. Za to że mogłam odczuć twoją miłość. Kocham cię i kochać będę… zawsze będziesz moim bohaterem.

- Pomimo tego że nigdy tego nie okazywałem i tak cię kochałem. Przepraszam za to że prze ze mnie się krzywdziłaś i cierpiałaś.

- Każda moja blizna była tylko z mojej winy, każde moje cierpienie także było z mojej winy, to nie przez ciebie. To prze ze mnie, przez to że traciłam cierpliwość, i wmawiałam sobie że jestem najgorsza, co nie było prawdą.

- Dlaczego mi to zrobiłaś? – Uroniłem łzę

- Ja już nie mogłam wytrzymać myśli, że możesz kłamać abym się obudziła, nie byłam taka silna aby dać radę walczyć. Ja już nie żyję Niall. – płacze. - Czasu nie cofnę i ty też nie. Więc…  Zrobisz coś dla mnie? – otarła twarz rękoma, przez co zauważyłem blizny.

- Co tylko zechcesz – płakałem

- Zapomnij o mnie ……

PERRIE:
Nagle przede mną pojawiła się czarna postać, była to śmierć. Kazała mi wstać więc tak też zrobiłam. Podeszłam do niej a ona złapała mnie za rękę.
- Chodź ze mną a będzie ci dobrze, zakończymy twoje cierpienia. – Powiedziała do mnie.
- Nie! – Odsunęłam się. Wyrwałam się z jej uścisku i zaczęłam uciekać. Znalazłam się w holu. Na około mnie pojawiły się drzwi, a na każdych z nich coś pisało. Czarne-szczęście, niebieskie-wiara, fioletowe-miłość, pudroworóżowe-wieczność. Miałam chyba dokonać wyboru, wyboru który na zawsze odmieni moje życie. Nie wiedziałam co wybrać, jeśli wybrała bym miłość, wtedy była bym szczęśliwa z Niallem, ale… ale nie chciałam wybierać tych drzwi. Nie chciałam wybierać żadnych. Nagle drzwi się odsunęły i w dwóch pustych miejscach pojawiły się drzwi. Oba były w kolorze białym, obok mnie ustała śmierć.
- Wybieraj! – szarpnęła mnie za rękę.
- Po co? – krzyknęłam.
- Masz do wyboru dwa drzwi, jedne to życie , drugie to śmierć. Wybór należy do ciebie. Jeśli źle wybierzesz, wtedy pójdziesz ze mną – zaśmiała się. Nie wiedziałam które wybrać, ja chcę żyć. Podeszłam do drzwi z prawej strony, dotknęłam ich i stało się coś złego, spadałam w czarną przepaść. Czyli wybrałam śmieć......

NIALL:
- Ale ja nie mogę.

- Możesz! Ja już nigdy nie zaznam szczęścia a ty owszem.

- Perrie proszę nie odchodź.

- Muszę… zapomnij o mnie… zacznij żyć i bądź szczęśliwy…. Moje serce należy tylko do ciebie i do nikogo więcej! Ty zawsze będziesz moim Crazy Mofo. – Odeszła a ja zacząłem płakać. „
Z tego koszmaru wybudziło mnie drgnięcie jej ręki. Pomyślałem że mogło mi się to wydawać. Spoglądałem na jej ręce i zobaczyłem leciutkie blizny, ona się cięła? Ona się krzywdziła a ja nie mogłem jej pomóc bo byłem z tymi dzi*kami. Nagle jej ręka znowu się poruszyła. Ona ona się budzi! Może ten sen był jakimś znakiem? Szybko wstałem i zawołałem lekarza. Byłem taki szczęśliwy, ponieważ moja ślicznotka może się obudzić. 
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3

Rozdział 3

- Ja.. ja tylko - przestraszyła się. 
- Po co tu przylazłaś? - odezwałam się w końcu.
- Przeprosić. Żałuję tego co się stało, Zayn on mnie.. 
- On cie co? - Powiedziałam smutna
- namówił mnie - spojrzała najpierw na mnie, później na Nialla. 
- Nie wierzę ci - pokiwałam przecząco głową. 
- Prze.. - kiedy na nią patrzyłam z oczu leciały mi łzy, Niall chyba to zauważył więc jej przerwał.
- Skończ! Nie widzisz że ona i tak cierpi, twoje pieprzone przeprosiny nic nie zdziałają. - Skończył po czym przytulił mnie do siebie, zamkną Chloe drzwi przed nosem i udał się ze mną do salonu. - Nie płacz, gdzie jest ta uśmiechnięta Perrie z przed kilku minut? - zaśmiałam się - O tutaj jest - zaczęliśmy się śmiać.
- Przestań - śmiałam się jak opętana.
- Dlaczego?
- Bo już mnie brzucho boli od tego śmiechu. - walnęłam go lekko w ramię.
- Ała - zażartował.
- Palant - dalej się śmiałam. Niall wziął mnie na ręce i położył na kanapę. - Niall - spojrzał mi w oczy - Zmieniłeś się.
- Kiedy? - zdziwił się
- No jesteś inny kiedy jesteś przy mnie.
- Bo to ty mnie zmieniasz skarbie. - zarumieniłam się więc zasłoniłam rękami swoje policzki. - Nie zasłaniaj ich, wyglądasz tak pięknie - zabrał moje ręce z moich policzków i na każdym z nich złożył delikatny pocałunek.
- Niall - cichutko jęknęłam
- Dlaczego jęczysz? - spoglądał na mnie
- Podniecasz mnie - zaśmiał się - z czego się chichrasz?
- Jesteś taka słodziutka, i to ty podniecasz mnie.
- Przestań - spojrzałam w jego przepiękne oczy. - chodzi o to że nie chcę ponownie cierpieć.
- Nie będziesz. - Uśmiechnął się. 
- Jesteś najlepszym przyjacielem - wtuliłam się w niego. 
- A ty najlepszą przyjaciółką. - wtulił się we mnie tak jakby nigdy już nie chciał wypuścić mnie ze swoich ramion, co mi się podobało. Po krótkiej chwili zasnęłam wtulona w Nialla, nadal byłam nie wyspana. 
     Obudziłam się w sypialni, Niall pewnie mnie przeniósł. Zeszłam na dół i zobaczyłam blondyna oglądającego telewizję. 
- Długo spałam? - odwrócił się 
- Tak z dwie godzinki - podeszłam do niego i usiadłam na kanapę. - Perrie, już dziś wieczorem muszę jechać na koncert, nie będzie mnie tak przez tydzień lub dłużej. 
- No dobrze, to ja idę się przebrać w moje ubrania i wracam do domu. - uśmiechnęłam się blado. 
- Nie Pezz, zostajesz tutaj, zaraz przyjadą dziewczyny - spoglądałam na niego zaciekawiona. 
- Po co? 
- Przywiozą ci ubrania. 
- Aha okey. - Rozmowę przerwało nam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi w których stały moje przyjaciółki. 
- Perrie przepraszamy cię że nie było nas w najgorszej sytuacji. - Powiedziała Lee
- Teraz możecie powiedzieć ,,A nie mówiłam?" - powiedziałam cicho 
- Przestań! - odezwała się Jade
- przecież to nie twoja wina, on jest dupkiem i tyle - wtrąciła się Jesy.
- Jesteście wspaniałe - przytuliłam je tak mocno jak tylko umiałam.  
- Nie stójcie przy drzwiach tylko chodźcie do środka - uśmiechnął się Niall. Razem z dziewczynami weszłam do salonu, Niall przejął od Jesy torbę z moimi ubraniami a my usiadłyśmy się na kanapę i zaczęłyśmy rozmawiać. Co prawda, nie było przy mnie dziewczyn w najgorszym momencie, ale teraz są, są i to mnie cieszy, kocham je tak bardzo, są dla mnie niczym siostry.
***TYDZIEŃ PÓŹNIEJ***
Po minionym tygodniu czułam się jeszcze gorzej, Niall musiał wyjechać na koncert przez co siedziałam sama w jego domu, zalana łzami. Moje przyjaciółki wyjechały razem ze swoimi chłopakami, Lee z Hazzą, Jade z Liamem, a Jesy z Louisem, a ja nie miałam z kim jechać. No może i Niall próbował mnie przekonać abym pojechała z nim ale ja nie chciałam mu przeszkadzać, po co on to robi? Nie widzi że nie potrafię pogodzić się z tym co się stało? Czułam się źle, nie fizycznie, ale psychicznie i społecznie. Doskwierała mnie samotność, więc dosyć często chodziłam na wielką polanę nad jeziorem. Tam mi było dobrze. Uczyłam się, słuchałam muzyki, czytałam, ale najbardziej lubiłam tam myśleć i rozkoszować się ciszą. Cisza była dla mnie jak jedzenie dla Nialla, jak chodzenia nago dla Hazzy, jak malowanie paznokci dla Jesy. Dzisiaj akurat myślałam o tym, jakie moje życie jest nudne. W sumie poza koncertami, próbami i nagrywaniem nie robiłam nic ciekawego. W tej chwili miałam tylko jedno marzenie - poznać kogoś ciekawego. Oczywiście nie musi to być od razu Justin Bieber, zaciekawiłby mnie teraz każdy hipis z zasadami, których trzyma się nawet w obliczu zagrożenia, nie chciałam cały czas mieszkać u Nialla i robić mu problemy, przecież to tylko przyjaciel. Nawet nie przeszło mi przez głowę ile osób marzy teraz o tym, żebym była obok nich. Rozmyślania przerwał mi telefon.
- Hallo? - odebrała 
- Pezz jak dobrze cię słyszeć, gdzie jesteś? - zapytał ją dosyć znajomy głos, no tak to był Niall.
- Na takiej łące a co? - zapytała ciekawa
- Chciałem cię zobaczyć - uśmiechnął się sam do siebie
- Wróciliście? - zapytała z leciutkim uśmiechem. 
- Tak, wracaj do domu - zaczął się śmiać. 
- Już idę - rozłączyła się po czym udała się w stronę mieszkania Nialla. Kiedy do niego weszła zobaczyła wszystkich swoich przyjaciół, Leigh, Harrego, Jesy, Louisa, Jade, Liama a prze wszystkim Nialla który siedział obok jakiejś dziewczyny. 
- Perrie! - krzyknęła Jade i wszyscy od razu zaczęli się do mnie przytulać. Usiedliśmy się na kanapie i fotelach zaczynając rozmowę o wszystkim, i o niczym. Rozgadaliśmy się na jakieś dwie godziny, a ta dziewczyna była przyjaciółką Nialla, nazywała się Emma. Wszyscy powoli zaczęli się rozchodzić, ja udałam się do łazienki. Po załatwieniu swoich spraw, wyszłam z niej, a to co zobaczyłam po opuszczeniu łazienki zdziwiło mnie i rozwścieczyło, Niall całował się z Emmą. Ale dlaczego z nią? mówili że to tylko przyjaciółka a teraz obściskują się na środku pokoju, tak jakby nie widzieli że tu jestem. Czy ja jestem zazdrosna? Nie na pewno nie. Cichutko chrząknęłam a oni spojrzeli się na mnie. 
- Perrie - zaczął Niall
- Tak, ja wiem to tylko przyjaciółka a to zdarzyło się przez przypadek. - Niall chciał coś powiedzieć, ale ja wyszłam z salonu, postanowiła pójść na łąkę. Udałam się więc do pokoju, wzięłam torbę i spakowałam do niej mały kocyk, telefon, słuchawki, notatnik, długopis i książkę. Gdy wychodziłam z pomieszczenia, spotkałam Nialla
- Gdzie idziesz? - pytał

- Do dziewczyn - zbywałam go.
- Możemy iść z tobą?

- Nie - odpowiedziałam i wyszłam z domu.
- Ok - pomyślał Niall i z fałszywym entuzjazmem.
Przeszłam na tyły podwórka, gdzie za starymi drzewami, kryła się stara, drewniana furtka, otworzyłam ją powoli i weszłam do wiekowego, opuszczonego parku. Przebiegłam go szybko, rozglądając się, czy nikt za mną nie idzie. Przeskoczyłam krzaki zaczęłam przedzierać się przez łany pszenicy. Wreszcie po pięciu minutach dotarłam do swojego miejsca.

     Zawsze siadałam po tej stronie jeziora za mostem, twarzą do wody, pod wielkim rozłożystym drzewem. Tak było i dzisiaj. Wyjęła z torby notatnik i długopis i pod wpływem natchnienia i swoich własnych rozważań napisałam dwie piosenki. Jedna była o samotności, o bólu, o uśmiechu, w chwilach gdy chce się tylko płakać, a druga o Niallu, o tym że chyba się w mim zakochałam, że jestem o niego zazdrosna. Teksty były bardzo mi bliskie, więc postanowiłam, że ballady nigdy nie ujrzą światła dziennego. Po chwili dostałam smsa.


Od: Niall
Do: Perrie
Treść: Perrie gdzie jesteś? martwię się 

Nie odpisałam, byłam na niego wściekła, chyba na prawdę się w nim zakochałam bo kiedy co kol wiek do mnie napisał. moje serduszko zaczęło bić mocniej. Niall napisał jeszcze kilka smsów takich jak: 
- Martwię się
- Wróć do domu
- Dlaczego uciekłaś? 
- Perrie proszę wracaj 
Nie miałam ochoty mu odpisywać, może on i Emma są razem? Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jestem o niego po prostu zazdrosna. Kocham go, tak ja Perrie Edwards ta miła dziewczyna zakochałam się w Niallu Horanie tym niegrzecznym chłopaku. Jeśli mu to powiem to pewnie mnie oleje, i zacznie się śmiać, albo mnie zrozumie i zechce ze mną być, ale gdyby dowiedział się o mojej przeszłości zostawi mnie. Jedyną osobą która o tym wie jest Chloe która obiecała że nikomu nie powie, i jak na razie dotrzymuje obietnicy. Gdyby ktoś się o tym dowiedział było by źle, a ja nie chcę o tym pamiętać, nigdy sobie tego nie przypominałam aż do teraz. Nagle na swoim ramieniu poczułam czyjąś rękę, odwróciłam się, była to Chloe. 
- Perrie - zaczęła - nie płacz
- Jesteście razem? - zapytałam 
- Tak - posmutniałam
- życzę wam szczęścia - uśmiechnęłam się blado. 
- Dzięki - usiadła obok mnie 
- Czy ty komuś powiedziałaś o mojej przeszłości? - zapytałam cichutko
- Nie, obiecałam że nie powiem to dotrzymuję obietnicy. 
- Nie wiesz co by się stało gdyby kto kol wiek się dowiedział że popadłam w depresję, i że się cięłam. 
- Nic by się nie stało 
- Stało by się, Niall powiedziałby że jestem nienormalna i wyrzuciłby mnie z mieszkania. 
- Dlaczego się nim tak przejmujesz? przecież masz jeszcze dziewczyny - spojrzała na moją smutną twarz. 
- Ale ty nic nie rozumiesz.... - zaczęłam - ja się w nim zakochałam, a och chyba ma dziewczynę. 
- Serio? Perrie musisz mu to powiedzieć
- Ale on i Emma chyba są razem, widziałam jak się całują
- No i? - Zapytała - powiedz mu to i tak - w tej chwili nie przejmowałam się tym że gadałam z Chloe, ona była jedyną osoba która mogła mi pomóc bo wiedziała przez co przechodziłam. Miałam w dupie to że jest z Zaynem. Gówno obchodzi mnie ten pieprzony dupek W tel chwili jej wierzyłam, wierzyłam że ją do tego zmusił. Są razem? No to co, jak chcą to niech będą, ale ja nigdy nie związała bym się z chłopakiem który zmusiłby mnie do seksu. N I G D Y! Chloe miała rację. Jeśli go kocham to powinnam mu to powiedzieć, bo później może być już za późno. Zaraz za mną usłyszałam czyiś głoś 
- Perrie, powiedz mi dlaczego uciekłaś? - to był blondyn. Ale jak on się tu znalazł? Spojrzałam na Chloe która się do mnie uśmiechnęła i spojrzała na mój telefon. Czyli to ona! Ale kiedy wzięła mój telefon? Wstałam z koca i ustałam na przeciwko Nialla. 
- Ty i Emma jesteście razem? - zapytałam
- Co? Ja i ona? To tylko przyjaciółka! - krzyknął 
- A ten pocałunek? 
- To ona mnie pocałowała ja tego nie chciałem - w tej chwili ulżyło mi na sercu. 
- Kocham cię - powiedziałam cicho 
- Co? - zapytał patrząc na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. 
- KOCHAM CIĘ! - Wykrzyczałam mu prosto w twarz, nie chciałam znać jego odpowiedzi bo wiem jaka by była: ,, ciebie do końca poj*bało? " pewnie coś w tym stylu. Zaczęłam uciekać z polanki zostawiając swoje rzeczy na kocu, Niall biegł za mną, a Chloe zebrała moje rzeczy, wkładając je do torebki,  zaczęła biec za nami. Wybiegłam na ulicę, ściemniało się więc nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu. Usłyszałam tylko krzyki Nialla i Chloe, piski opon samochodu, a już po chwili nastała kompletna ciemność. 

NIALL:
Jak ja mogłem pozwolić jej uciec, przecież ją kocham. Biegłem za nią tak szybko jak tylko umiałem. Wybiegla na ulicę, a tuż za chwilę zobaczyłem zbliżający się do niej samochód. 
- Perrie! Uważaj! - Krzyknęła Chloe
- Ku*wa Perrie! - Krzyknąłem przerażony, ale było za późno. Zobaczyłem tylko jak jej ciało uderza o samochód, a za chwilę upada na ulicę. Podbiegłem do niej, była taka blada. Po jej policzku spływała krew. Chloe zadzwoniła po pogotowie, a ja cały czas trzymałem jej zimną rękę. Kiedy przyjechało pogotowie od razu zabrali ją do karetki. Razem z dziewczyną pojechałem do szpitala w którym znajdowała się moja ślicznotka, nie mogło również zabraknąć telefonów od chłopaków, Zayna i dziewczyn którzy również przyjechali do szpitala. Zayn przejął się tą sytuacją, oskarżał o to siebie. Chloe cały czas mówiła że to nie jego wina, że to niczyja wina, a przecież była to moja wina. Siedziałam na krześle i płakałem, wszyscy mówili że będzie dobrze, ale nie widzieli jej, nie widzieli co się wydarzyło. Siedzieliśmy tak dwie godziny. Po chwili z sali wyszedł lekarz. 
- Panna Perrie Edwards przeszła przez bardzo ciężką operację, jak na razie jest pod silnymi lekami i jest nieprzytomna, przykro mi to mówić ale jeśli Perrie nie wybudzi się w ciągu trzech dni, jeśli nie będzie walczyła, jej życie może się skończyć. - powiedział lekarz.
- co? co? - nie mogłem w to uwierzyć. - mogę iść do niej? 
- Tak tylko proszę być spokojnym i bardzo cicho. - kiwnąłem głową i wszedłem do jej sali. Leżała na łóżku, miała uszkodzoną rękę i skaleczoną twarz, pomimo tego nadal wyglądała ślicznie. Usiałem na krześle obok niej i zacząłem do niej mówić, wiedziałem że mnie słyszy. Powiedziałem że ją kocham, aby walczyła dla mnie, dla dziewczyn, dla chłopaków, dla Chloe. Powiedziałem również że Zayn się martwi, że ją kochamy, ale to na nic. Myślałem że się wybudzi, ale to za szybko. Kochałem ją, kocham i kochać będę.

PERRIE:
Obudziłam się w białym pomieszczeniu, wszystko było białe, nie było żadnego innego koloru tylko biały. Spojrzałam na siebie, miałam tylko na sobie jakąś białą sukienkę, włosy rozpuszczone i białe pantofle. Wstałam z łóżka..........
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3



Rozdział 2

PRZEPRASZAM ZA KRÓTKOŚĆ ROZDZIAŁU, ALE JESTEM STRASZNIE ZMĘCZONA I NIE WYSPANA PRZEZ SZKOŁĘ. MUSZĘ WSTAWAĆ JUŻ O 6 WIĘC, WYBACZCIE. 
__________________________________________________
Po skończonym posiłku, razem z Niallem zebrałam brudne naczynia i w podzięce za to wszystko co chłopak dla mnie zrobił pozmywałam. Mimo iż Niall mówił że nie muszę mu dziękować, ponieważ dla przyjaciół zrobi wszystko. Czyli jestem jego przyjaciółką? Jak słodko. Z chłopakiem udałam się do jego pokoju, gdzie ten dał mi swoją koszulę i bokserki. Wzięłam od niego ubrania i poleciałam pod prysznic. Weszłam do łazienki, zastawiłam sobie wodę pod prysznicem, po czym zdjęłam brudne ubrania zrzucając je na zimną podłogę. Wchodząc pod prysznic od razu poczułam się lepiej, chłodna woda zawsze mnie relaksowała i właśnie wtedy mogłam zapomnieć o bożym świecie, a w tym momencie chciałam zapomnieć o Zaynie i Chloe. No bo jak wy byście się czuli gdybyście przyłapali swojego narzeczonego z którym byłyście ponad 3 lata ze swoją własną przyjaciółką za czasów gimnazjum, której ufało się tak bardzo? Właśnie. Krople chłodnej wody spływały dosyć szybko po moim nagim ciele, sięgnęłam po jakiś płyn do kąpieli Nialla, nalałam sobie trochę na rękę i zaczęłam przemywać moje ciało. Również wzięłam jakiś szampon i szybko umyłam moje blond włosy, które dokładnie sięgały mi za ramiona, spłukałam je, i skierowałam wodę na moje ciało, aby ponownie się zrelaksować. W tym momencie przestałam dosłownie myśleć, przez moje ciało przeszedł dreszcz, a w głowie mi się kręciło, byłam już dosyć wykąpana, a bałam się że mogę zemdleć, że ten cholerny stres znowu przyszedł i nie będzie chciał odejść tak jak wtedy, więc szybko się wytarłam po czym owinęłam się ręcznikiem, zabrałam ubrania i wyszłam z łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi, i zeszłam na dół. Niall od razu skierował na mnie swój wzrok, jego oczy maksymalnie się powiększyły, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Ymm... - zaczęłam zastanawiając się nad dalszymi słowami. - Niall, wyszłam nieubrana ponieważ zrobiło mi się trochę słabo.
- Teraz już wszystko dobrze? - zapytał patrząc na mój dekold.
- Tak i możesz przestać patrzeć się na moje cycki? - zapytałam, moje nogi zrobiły się jak z waty, zaczęłam się przewracać, i kiedy myślałam że upadnę na podłogę, poczułam że jestem w silnych ramionach Nialla.
- Wszystko dobrze? - zapytał wystraszony.
- T..tak. Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego blado, co on odwzajemnił.
- Pezz, wiesz że nie masz za co dziękować.  - Po tych słowach chłopak mnie zostawił, przez co na moje nieszczęście spadł mi ręcznik. Momentalnie cały znalazł się na podłodze, a mojego nagiego ciała nie zasłaniało już zupełnie nic. - O mój boże - powiedział dosyć cicho patrząc na mnie, a ja stałam jak słup, nie potrafiłam się ruszyć, nikt po za Zaynem nie widział mnie nago, dlatego też się zestresowałam. Po chwili chłopak bardzo szybko znalazł się przy mnie, chwycił mnie za pupę, i zaniósł do sypialni, szybkim ruchem rzucił mnie na łóżko i zaczął bardzo namiętnie całować moje ciało. Bałam się, bardzo się bałam. Robiłam już TO z Zaynem, ale w delikatny sposób, a z tego co wiem o Niallu to on nie potrafi być delikatny. Kiedy Niall zaczął ściągać spodnie wraz z bokserkami moje serce zaczęło walić jak szalone, Niall nie zwracał uwagi na to że po moich policzkach zaczęły spływać łzy, chwycił tylko prezerwatywę i nałożył ją na swojego członka, kiedy myślałam że się we mnie wbije, on się zatrzymał. - Ja nie potrafię - spojrzał na mnie.
- Boję się - wyszeptałam
- Nie bój się, nie skrzywdzę cię, po prostu mnie poniosło. Gdybym chciał tego tak bardzo to już dawno byś cierpiała, ale ja... ja nie potrafię cię skrzywdzić. - spojrzał w moje oczy, na co ja tylko go przytuliłam, a z moich oczu wylał się, tak jak wczoraj wulkan łez. - Nie płacz - pogładził moje plecy.
- dlaczego on mi to zrobił? - zapytałam wtulając się w jego nagi tors.
- Był skurwielem, który na ciebie nie zasługuje. - po tonie jego mowy wiedziałam że nie kłamie, że na prawdę chce mnie pocieszyć. Blondyn podniósł się, zdjął prezerwatywę i położył się obok mnie.
- Mogę się do ciebie przytulić? - nic nie odpowiedział tylko przyciągnął do siebie. Troszkę się bałam ponieważ, byłam nago tak samo jak i on, ale mu... u.. ufałam. Wtuliłam się w niego, leżałam sobie, ale po chwili zasnęłam. Byłam bardzo zmęczona, spałam tylko z 6 godzin, co mi nie wystarcza.
***
Obudziłam się o godzinie 13, obok mnie nadal leżał Niall, grzebiący coś w telefonie.
- Księżniczka się juz obudziła? - Zaśmiał się.
- Nie śmiej się idioto - wzięłam poduszkę i zaczęłam bić nią Nialla.
- Nie bij! - krzyczał, a ja się z niego śmiałam. Po chwili, znalazł się on nade mną i zaczął łaskotać. - Przeproś! - warknął.
- Nie! - śmiałam się jak opętana, a Niall jeszcze bardziej mnie łaskotał. - Przepraszam! - powiedziałam to w końcu, chociaż że nie chciałam.
- Grzeczna dziewczynka - zaśmiał się.
- Idiota - powiedziałam dosyć głośno.
- Idiotka - zaczęliśmy się śmiać.
- Co porobimy? - Zapytałam
- A co proponujesz? - i w tym czasie ktoś zapukał do drzwi.
- Zapraszałeś kogoś? - zapytałam ciekawa.
- Nie, chodź - wziął swoje spodnie i koszulkę, po drodze się ubierając, będąc na dole szybko ubrałam się w ubrania które dał mi Niall, podeszłam razem z nim do drzwi, w których stała Chloe.
- A ty po co tu przyszłaś?! - warknął a raczek krzykną Niall.
- Ja.. ja tylko - przestraszyła się. 
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3

Rozdział 1

- Pezz, na pewno mu ufasz? - Zapytała mnie Leigh, dziewczyna Harrego Stylesa.
- Na pewno - spojrzałam na dziewczynę.
- No dobra, ale jeśli cię zrani to pamiętaj że ja i dziewczyny się ostrzegałyśmy. - Wstała z krzesła i udała się do drzwi, wyszła z mojego domu a ja westchnęłam.
***
- Perrie! - krzyknął mój chłopak, który jakieś 3 miesiące temu odzedł z zespołu aby rozpocząć solową karierę. - kupiłem ci coś pięknego! - dokrzyczał z daleka. Podbiegłam do niego i bardzo mocno przytuliłam do siebie.
- Co to takiego? - zapytałam ciekawa. Chłopak pokazał mi małe białe pudełeczko, otworzył je a moim oczom ukazała się przepiękna bransoletka. - dziękuję! - pisnęłam. Zayn wyjął ją z pudełeczka po czym założył na mój nadgarstek.
- Podoba ci się? - zapytał spoglądając w moje oczy.
- Tak jest piękna - rzekłam, składając na jego ustach pocałunek. Dziś był piątek 13-go, niby najbardziej pechowy dzień, lecz nie dla mnie, zawsze w ten dzień mam szczęście jak nigdy. Z racji że było bardzo gorąco, to ubrana byłam w krótką bluzeczkę na ramiączkach sięgającą mi do pępka, dżinsowe spodenki i białe adidasy.
- Mam pomysł - zaśmiał się - masz może ochotę pójść ze mną do wesołego miasteczka? - zapytał
- Tak, przecież wiesz że uwielbiam wesołe miasteczka, ale.. - zaczęłam spoglądając na jego dziwną i śmieszną minę - kupisz mi watę cukrową?
- Tyle ile będziesz chciała - zaczęliśmy śmiać się bardzo głośno. Po kilku minutach śmiechu, Zayn złapał moją rękę, splótł nasze palce razem i ruszył razem ze mną do wesołego miasteczka. Szliśmy w ciszy, moja głowę miałam opartą o ramie chłopaka a wzrok skierowany na ulicę. Było już po godzinie 19, i robiło się ciemno, co mi nie przeszkadzało. Uwielbiałam wychodzić z Zynem wieczorami, wtedy był taki kochany, i jak marzłam dawał mi swoją cieplutką bluzę. Mój wzrok skierował się na przechodzącą obok nas blondynkę, była dosyć znajoma, więc zatrzymałam się na chwilę i podeszłam do dziewczyny.
- Chloe? - przyjrzałam się dokładnie dziewczynie, tak to była ona, moja przyjaciółka za czasów gimnazjum.Nadal pamiętam te wszystkie chwile które z nią przeżyłam - o mój boże to ty!
- Perrie! - przytuliłyśmy się. - Ile to czasu minęło - odsunęłyśmy się od siebie ponieważ, podszedł Zayn.
- Chloe to jest mój narzeczony Zayn, Zayn to jest moja dawna przyjaciółka Chloe. - Uśmiechnęli się do siebie. Widać było że się polubią.
- Cześć - powiedzieli niemal równocześnie, na co się zaśmialiśmy.
- Masz może ochotę pójść ze mną i z Perrie do wesołego miasteczka? - Zapytał Zayn. I jakby go nie kochać. No jak?
- Jeśli tylko Perrie się zgodzi - spojrzeli na mnie.
- Ja się zgadzam, i tak mamy już towarzystwo - spojrzałam na podchodzących do nas, Nialla, Louisa, Harrego i Liama.
- Siemka - Powiedział Louis.
- Skoro stoimy już pod bramą do wesołego miasteczka, to może do niego wejdziemy? - zaproponował Niall.
- Czekaj czekaj, a co to za dziewczyna stojąca tuż przede mną? - Zapytał Harry, patrząc na Chloe.
- To jest Chloe, przyjaciółka Perrie - Po słowach Zayna, uśmiechnęłam się do Chloe, a ona odwzajemniła mój uśmiech. Ruszyliśmy o wesołego miasteczka, ja od razu zaciągnęłam towarzystwo na kolejkę górską. Nigdy nie bałam się takich kolejek, były one dla mnie zabawą. Usiadłam razem z Zaynem, Harry z Chloe która się chyba w nim zakochała, ale co powie na to Leigh, Liam z Niallem a Louis sam, po zapięciu pasów kolejka ruszyła, wszyscy siedzący w niej zaczęli krzyczeć, tylko nie jak, ja się śmiałam.

*10 MINUT PÓŹNIEJ*
 - To było super - zaśmiałam się. 
- Co? mów za siebie, ja się bałam jak cholera. - powiedziała Chloe wysiadając z kolejki. 
- Czego? A teraz kto idzie ze mną bo chcę jeszcze raz? - Zapytałam, a na moją złość nikt nie chciał iść. Eh.. ale Nialla łatwo przekonać. - Niall może ty? Proszę proszę. - Wybłagałam go. Razem z Niallem wsiadłam do kolejki, od razu na sam początek, a kiedy kolejka ruszyła Niall się do mnie przytulił. Co za ciota, czego tu się bać. Po kolejnych 10 minutach wysiadłam z kolejki w poszukiwaniu Zayna i Chloe, lecz po chwili dostałam sms'a.

Od: Liam 
Do: Perrie
Treść: 
Pezz my poszliśmy już do domu, Niech Niall wróci z tobą. 
Liam

Od: Perrie 
Do: Liam
Treść: 
A Zayn i Chloe są z wami?
Pezz xx 

Od: Liam 
Do: Perrie
Treść:
Nie oni zostali
Liam :*

To było dziwne ponieważ nigdzie ich nie było, nawet nie odpisywali na sms'y. Tak bardzo nie chciało mi się ich szukać, było mi tak gorąco i do tego zachciało mi się do toalety. Nie zwracając uwagi na Nialla poszłam do pobliskiej toalety która wybudowana była na dworze i była dosyć spora, wchodząc do niej nie miałam bladego pojęcia kogo mogę zastać w środku. Kiedy do niej weszłam po prostu osłupiałam, Zayn zdradził mnie z moją przyjaciółką, to dlatego ich nie było, po prostu buli zajęci sobą, a ja idiotka nic nie podejrzewałam. 
- Dlaczego mi to zrobiliście? - Zapytałam nadal stojąc w drzwiach. 
- Pezz - powiedziała zdziwiona Chloe. No tak, była zajęta tym pieprzonym dupkiem że nie zauważyła że wchodzę. 
- Nie mów tak do mnie! - Krzyknęłam a z moich oczu wylał się wulkan łez.
- Ponieważ ona jest lepsza od ciebie! Kiedy ostatni raz to robiliśmy? - Zapytał krzycząc. Nic nie odpowiedziałam bo miał rację, długo nie spędzaliśmy ze sobą nocy. - No właśnie! Z nami koniec - ostatni raz spojrzałam na niego, zdjęłam pierścionek z mojego palca po czym rzuciłam go mu prosto pod nogi. Wybiegłam z łazienki tak szybko jak tylko mogłam, dziewczyny miał rację, on i tak prędzej czy później mnie skrzywdzi, ale nie sądziłam ze w taki sposób, mogli chociaż się zakluczyć.Biegnąc przed siebie nie zwracałam na nikogo uwagi aż w końcu zderzyłam się z blondynem. 
- Pezz co się stało? - Zapytał zatroskany 
- Ja nie.. Niall - płakałam, płakałam jak opętana, nie mogłam wykrztusić z siebie żadnego słowa. 
- Perrie, spójrz na mnie, spójrz. - powiedział chłopak łapiąc moje policzki i spoglądając prosto w moje błękitne zapłakane oczy. - co się stało? 
- Zayn on mnie... on mnie zdradził z Chloe. - nic nie powiedział, po prostu przytulił mnie i dał się wypłakać. Zamoczyłam mu koszulkę łzami które ciekły po moich policzkach jak opętane, lecz mu to nie przeszkadzało. Dalej mnie przytulał i gładził moje plecy. 
- Chodź do domu - powiedział po chwili.
- Nie, ja do niego nie wrócę - wyrwałam się z jego uścisku. 
- Wcale nie musisz do niego, chodź do mnie. Zostaniesz u mnie na noc zgoda? - zapytał, on się o mnie troszczy, ja nie wierzę, on serio się o mnie troszczy. 
- Zgoda, a co z ubraniami? 
- Dam ci jakieś swoje które już są dla mnie za małe.
- Dobrze, dziękuję - wtuliłam się w niego z boku i ruszyliśmy do jego mieszkania. Zdjęłam swoje buty, a chłopak od razu podał mi szklankę wody, upiłam łyka. Weszliśmy do salonu, usiadałam na ogromną kanapę, a chłopak usiadł tuż obok mnie i bardzo mocno przytulił. Wtuliłam się w jego tors, a Niall włączył jakiś film, nawet nie zorientowałam się kiedy zasnęłam. Obudziłam się w jego wielkim łóżku, spojrzałam na zegarek, było po 3 w nocy. Wstałam z łóżka i zeszłam do kuchni, po drodze zauważyłam że Niall śpi w salonie, weszłam do niego, wyłączyłam telewizor i okryłam go kocem, spał tak słodko, a w poczochranych włosach wyglądał jak jego bratanek Theo. Po chwili spoglądania na chłopaka weszłam do kuchni, po czym nalałam sobie wody do szklanki i udałam się na górę, skuliłam się w rogu łóżka i cichutko zaczęłam płakać, nadal nie mogłam uwierzyć ze on mi to zrobił. Wzięłam telefon chcąc napisać do Leigh, Jade lub Jesy, ale natknęłam się na 20 nieodebranych połączeń, pewnie były od tej ****** Chloe, nie chciałam jej już znać, tak samo jak tego dupka, więc wypiłam wodę i poszłam dalej spać. 

***
Obudziłam się kilka minut po 10, od razu do mojego nosa wpadł wspaniały zapach, dochodzący z kuchni. Wstałam z łóżka przeciągając się, i udałam się na dół. Od razu przy wejściu przywitał mnie Niall swoim ciepłym uśmiechem. 
- Jak się czujesz? - zapytał podając mi jajecznicę. 
- Już troszkę lepiej. Dziękuję - uśmiechnęłam się blado. 
- Smacznego - podał mi widelec i zaczął jeść.
- Nawzajem - wzięłam od niego widelec i sama zaczęłam jeść. Jego jajecznica była przepyszna, nie wiedziałam że Niall tak potrafi gotować, a co jeszcze że tak się o mnie troszczy.
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3

Prolog

Perrie Edwards - 1/4 zespołu ,,Little Mix" Żyła w szczęśliwym związku przez 3 lata. Jej chłopakiem, a nawet narzeczonym był Zayn Malik, jednak po odejściu z zespołu ,,One Direction" chłopak się zmienił. Kilka miesięcy po całkowitym opuszczeniu zespołu chłopak zerwał zaręczyny z Perrie. Dziewczyna była załamana.

Jej przyjaciółki z zespołu cały czas jej powtarzały:
- On nie jest dla ciebie wystarczająco dobry.
- Znajdź lepszego.
- Prędzej czy później on cię zrani.
I miały racje. Jednak po zerwaniu nie miały dla niej czasu, cały czas, albo miały próby albo randki ze swoimi chłopakami.

Jedyną osobą która ją wspierała był Niall Horan. Tak ten Niall Horan, szkolny bad boy. Może i był bad boy'em, i wolał niedobre dziewczyny, ale coś od zawsze pociągało go do Perrie. W środku miał dobre serduszko i pomagał innym, był chłopakiem o jakim zawsze marzyła dziewczyna. Nie mogła ukryć że również coś zaczęło dziać się w jej serduszku od kiedy chłopak był blisko niej, sprawiał że była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Kochała go.

Ale co by się stało gdyby zazdrosny były chłopak wdał się w bójkę z jej nowym chłopakiem? Gdyby chciał pobić go na śmierć? Gdyby mu się to udało?

- Niall, kocham cię - szepnęła.
- Ja ciebie też moja księżniczko - spoglądał w jej smutne zapłakane oczy - obiecaj mi że gdy odejdę, nie będziesz płakała, że dalej będziesz szczęśliwa, że znajdziesz sobie lepszego, tego który będzie o ciebie dbał tak jak ja, że wychowasz naszą małą kruszynkę i pamiętaj kocham cię - wyszeptał ostatkami sił. 
- Obiecuję - chłopak zamknął oczy, maszyna zaczęła pikać, a na ekranie pojawiła się biała ciągła linia. Dziewczyna skuliła się w kąt i zaczęła płakać jak nigdy dotąd, obiecała mu że nie będzie płakać, ale teraz nie mogła powstrzymać łez, wiedziała że to już koniec.