Rozdział 3

- Ja.. ja tylko - przestraszyła się. 
- Po co tu przylazłaś? - odezwałam się w końcu.
- Przeprosić. Żałuję tego co się stało, Zayn on mnie.. 
- On cie co? - Powiedziałam smutna
- namówił mnie - spojrzała najpierw na mnie, później na Nialla. 
- Nie wierzę ci - pokiwałam przecząco głową. 
- Prze.. - kiedy na nią patrzyłam z oczu leciały mi łzy, Niall chyba to zauważył więc jej przerwał.
- Skończ! Nie widzisz że ona i tak cierpi, twoje pieprzone przeprosiny nic nie zdziałają. - Skończył po czym przytulił mnie do siebie, zamkną Chloe drzwi przed nosem i udał się ze mną do salonu. - Nie płacz, gdzie jest ta uśmiechnięta Perrie z przed kilku minut? - zaśmiałam się - O tutaj jest - zaczęliśmy się śmiać.
- Przestań - śmiałam się jak opętana.
- Dlaczego?
- Bo już mnie brzucho boli od tego śmiechu. - walnęłam go lekko w ramię.
- Ała - zażartował.
- Palant - dalej się śmiałam. Niall wziął mnie na ręce i położył na kanapę. - Niall - spojrzał mi w oczy - Zmieniłeś się.
- Kiedy? - zdziwił się
- No jesteś inny kiedy jesteś przy mnie.
- Bo to ty mnie zmieniasz skarbie. - zarumieniłam się więc zasłoniłam rękami swoje policzki. - Nie zasłaniaj ich, wyglądasz tak pięknie - zabrał moje ręce z moich policzków i na każdym z nich złożył delikatny pocałunek.
- Niall - cichutko jęknęłam
- Dlaczego jęczysz? - spoglądał na mnie
- Podniecasz mnie - zaśmiał się - z czego się chichrasz?
- Jesteś taka słodziutka, i to ty podniecasz mnie.
- Przestań - spojrzałam w jego przepiękne oczy. - chodzi o to że nie chcę ponownie cierpieć.
- Nie będziesz. - Uśmiechnął się. 
- Jesteś najlepszym przyjacielem - wtuliłam się w niego. 
- A ty najlepszą przyjaciółką. - wtulił się we mnie tak jakby nigdy już nie chciał wypuścić mnie ze swoich ramion, co mi się podobało. Po krótkiej chwili zasnęłam wtulona w Nialla, nadal byłam nie wyspana. 
     Obudziłam się w sypialni, Niall pewnie mnie przeniósł. Zeszłam na dół i zobaczyłam blondyna oglądającego telewizję. 
- Długo spałam? - odwrócił się 
- Tak z dwie godzinki - podeszłam do niego i usiadłam na kanapę. - Perrie, już dziś wieczorem muszę jechać na koncert, nie będzie mnie tak przez tydzień lub dłużej. 
- No dobrze, to ja idę się przebrać w moje ubrania i wracam do domu. - uśmiechnęłam się blado. 
- Nie Pezz, zostajesz tutaj, zaraz przyjadą dziewczyny - spoglądałam na niego zaciekawiona. 
- Po co? 
- Przywiozą ci ubrania. 
- Aha okey. - Rozmowę przerwało nam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi w których stały moje przyjaciółki. 
- Perrie przepraszamy cię że nie było nas w najgorszej sytuacji. - Powiedziała Lee
- Teraz możecie powiedzieć ,,A nie mówiłam?" - powiedziałam cicho 
- Przestań! - odezwała się Jade
- przecież to nie twoja wina, on jest dupkiem i tyle - wtrąciła się Jesy.
- Jesteście wspaniałe - przytuliłam je tak mocno jak tylko umiałam.  
- Nie stójcie przy drzwiach tylko chodźcie do środka - uśmiechnął się Niall. Razem z dziewczynami weszłam do salonu, Niall przejął od Jesy torbę z moimi ubraniami a my usiadłyśmy się na kanapę i zaczęłyśmy rozmawiać. Co prawda, nie było przy mnie dziewczyn w najgorszym momencie, ale teraz są, są i to mnie cieszy, kocham je tak bardzo, są dla mnie niczym siostry.
***TYDZIEŃ PÓŹNIEJ***
Po minionym tygodniu czułam się jeszcze gorzej, Niall musiał wyjechać na koncert przez co siedziałam sama w jego domu, zalana łzami. Moje przyjaciółki wyjechały razem ze swoimi chłopakami, Lee z Hazzą, Jade z Liamem, a Jesy z Louisem, a ja nie miałam z kim jechać. No może i Niall próbował mnie przekonać abym pojechała z nim ale ja nie chciałam mu przeszkadzać, po co on to robi? Nie widzi że nie potrafię pogodzić się z tym co się stało? Czułam się źle, nie fizycznie, ale psychicznie i społecznie. Doskwierała mnie samotność, więc dosyć często chodziłam na wielką polanę nad jeziorem. Tam mi było dobrze. Uczyłam się, słuchałam muzyki, czytałam, ale najbardziej lubiłam tam myśleć i rozkoszować się ciszą. Cisza była dla mnie jak jedzenie dla Nialla, jak chodzenia nago dla Hazzy, jak malowanie paznokci dla Jesy. Dzisiaj akurat myślałam o tym, jakie moje życie jest nudne. W sumie poza koncertami, próbami i nagrywaniem nie robiłam nic ciekawego. W tej chwili miałam tylko jedno marzenie - poznać kogoś ciekawego. Oczywiście nie musi to być od razu Justin Bieber, zaciekawiłby mnie teraz każdy hipis z zasadami, których trzyma się nawet w obliczu zagrożenia, nie chciałam cały czas mieszkać u Nialla i robić mu problemy, przecież to tylko przyjaciel. Nawet nie przeszło mi przez głowę ile osób marzy teraz o tym, żebym była obok nich. Rozmyślania przerwał mi telefon.
- Hallo? - odebrała 
- Pezz jak dobrze cię słyszeć, gdzie jesteś? - zapytał ją dosyć znajomy głos, no tak to był Niall.
- Na takiej łące a co? - zapytała ciekawa
- Chciałem cię zobaczyć - uśmiechnął się sam do siebie
- Wróciliście? - zapytała z leciutkim uśmiechem. 
- Tak, wracaj do domu - zaczął się śmiać. 
- Już idę - rozłączyła się po czym udała się w stronę mieszkania Nialla. Kiedy do niego weszła zobaczyła wszystkich swoich przyjaciół, Leigh, Harrego, Jesy, Louisa, Jade, Liama a prze wszystkim Nialla który siedział obok jakiejś dziewczyny. 
- Perrie! - krzyknęła Jade i wszyscy od razu zaczęli się do mnie przytulać. Usiedliśmy się na kanapie i fotelach zaczynając rozmowę o wszystkim, i o niczym. Rozgadaliśmy się na jakieś dwie godziny, a ta dziewczyna była przyjaciółką Nialla, nazywała się Emma. Wszyscy powoli zaczęli się rozchodzić, ja udałam się do łazienki. Po załatwieniu swoich spraw, wyszłam z niej, a to co zobaczyłam po opuszczeniu łazienki zdziwiło mnie i rozwścieczyło, Niall całował się z Emmą. Ale dlaczego z nią? mówili że to tylko przyjaciółka a teraz obściskują się na środku pokoju, tak jakby nie widzieli że tu jestem. Czy ja jestem zazdrosna? Nie na pewno nie. Cichutko chrząknęłam a oni spojrzeli się na mnie. 
- Perrie - zaczął Niall
- Tak, ja wiem to tylko przyjaciółka a to zdarzyło się przez przypadek. - Niall chciał coś powiedzieć, ale ja wyszłam z salonu, postanowiła pójść na łąkę. Udałam się więc do pokoju, wzięłam torbę i spakowałam do niej mały kocyk, telefon, słuchawki, notatnik, długopis i książkę. Gdy wychodziłam z pomieszczenia, spotkałam Nialla
- Gdzie idziesz? - pytał

- Do dziewczyn - zbywałam go.
- Możemy iść z tobą?

- Nie - odpowiedziałam i wyszłam z domu.
- Ok - pomyślał Niall i z fałszywym entuzjazmem.
Przeszłam na tyły podwórka, gdzie za starymi drzewami, kryła się stara, drewniana furtka, otworzyłam ją powoli i weszłam do wiekowego, opuszczonego parku. Przebiegłam go szybko, rozglądając się, czy nikt za mną nie idzie. Przeskoczyłam krzaki zaczęłam przedzierać się przez łany pszenicy. Wreszcie po pięciu minutach dotarłam do swojego miejsca.

     Zawsze siadałam po tej stronie jeziora za mostem, twarzą do wody, pod wielkim rozłożystym drzewem. Tak było i dzisiaj. Wyjęła z torby notatnik i długopis i pod wpływem natchnienia i swoich własnych rozważań napisałam dwie piosenki. Jedna była o samotności, o bólu, o uśmiechu, w chwilach gdy chce się tylko płakać, a druga o Niallu, o tym że chyba się w mim zakochałam, że jestem o niego zazdrosna. Teksty były bardzo mi bliskie, więc postanowiłam, że ballady nigdy nie ujrzą światła dziennego. Po chwili dostałam smsa.


Od: Niall
Do: Perrie
Treść: Perrie gdzie jesteś? martwię się 

Nie odpisałam, byłam na niego wściekła, chyba na prawdę się w nim zakochałam bo kiedy co kol wiek do mnie napisał. moje serduszko zaczęło bić mocniej. Niall napisał jeszcze kilka smsów takich jak: 
- Martwię się
- Wróć do domu
- Dlaczego uciekłaś? 
- Perrie proszę wracaj 
Nie miałam ochoty mu odpisywać, może on i Emma są razem? Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jestem o niego po prostu zazdrosna. Kocham go, tak ja Perrie Edwards ta miła dziewczyna zakochałam się w Niallu Horanie tym niegrzecznym chłopaku. Jeśli mu to powiem to pewnie mnie oleje, i zacznie się śmiać, albo mnie zrozumie i zechce ze mną być, ale gdyby dowiedział się o mojej przeszłości zostawi mnie. Jedyną osobą która o tym wie jest Chloe która obiecała że nikomu nie powie, i jak na razie dotrzymuje obietnicy. Gdyby ktoś się o tym dowiedział było by źle, a ja nie chcę o tym pamiętać, nigdy sobie tego nie przypominałam aż do teraz. Nagle na swoim ramieniu poczułam czyjąś rękę, odwróciłam się, była to Chloe. 
- Perrie - zaczęła - nie płacz
- Jesteście razem? - zapytałam 
- Tak - posmutniałam
- życzę wam szczęścia - uśmiechnęłam się blado. 
- Dzięki - usiadła obok mnie 
- Czy ty komuś powiedziałaś o mojej przeszłości? - zapytałam cichutko
- Nie, obiecałam że nie powiem to dotrzymuję obietnicy. 
- Nie wiesz co by się stało gdyby kto kol wiek się dowiedział że popadłam w depresję, i że się cięłam. 
- Nic by się nie stało 
- Stało by się, Niall powiedziałby że jestem nienormalna i wyrzuciłby mnie z mieszkania. 
- Dlaczego się nim tak przejmujesz? przecież masz jeszcze dziewczyny - spojrzała na moją smutną twarz. 
- Ale ty nic nie rozumiesz.... - zaczęłam - ja się w nim zakochałam, a och chyba ma dziewczynę. 
- Serio? Perrie musisz mu to powiedzieć
- Ale on i Emma chyba są razem, widziałam jak się całują
- No i? - Zapytała - powiedz mu to i tak - w tej chwili nie przejmowałam się tym że gadałam z Chloe, ona była jedyną osoba która mogła mi pomóc bo wiedziała przez co przechodziłam. Miałam w dupie to że jest z Zaynem. Gówno obchodzi mnie ten pieprzony dupek W tel chwili jej wierzyłam, wierzyłam że ją do tego zmusił. Są razem? No to co, jak chcą to niech będą, ale ja nigdy nie związała bym się z chłopakiem który zmusiłby mnie do seksu. N I G D Y! Chloe miała rację. Jeśli go kocham to powinnam mu to powiedzieć, bo później może być już za późno. Zaraz za mną usłyszałam czyiś głoś 
- Perrie, powiedz mi dlaczego uciekłaś? - to był blondyn. Ale jak on się tu znalazł? Spojrzałam na Chloe która się do mnie uśmiechnęła i spojrzała na mój telefon. Czyli to ona! Ale kiedy wzięła mój telefon? Wstałam z koca i ustałam na przeciwko Nialla. 
- Ty i Emma jesteście razem? - zapytałam
- Co? Ja i ona? To tylko przyjaciółka! - krzyknął 
- A ten pocałunek? 
- To ona mnie pocałowała ja tego nie chciałem - w tej chwili ulżyło mi na sercu. 
- Kocham cię - powiedziałam cicho 
- Co? - zapytał patrząc na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. 
- KOCHAM CIĘ! - Wykrzyczałam mu prosto w twarz, nie chciałam znać jego odpowiedzi bo wiem jaka by była: ,, ciebie do końca poj*bało? " pewnie coś w tym stylu. Zaczęłam uciekać z polanki zostawiając swoje rzeczy na kocu, Niall biegł za mną, a Chloe zebrała moje rzeczy, wkładając je do torebki,  zaczęła biec za nami. Wybiegłam na ulicę, ściemniało się więc nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu. Usłyszałam tylko krzyki Nialla i Chloe, piski opon samochodu, a już po chwili nastała kompletna ciemność. 

NIALL:
Jak ja mogłem pozwolić jej uciec, przecież ją kocham. Biegłem za nią tak szybko jak tylko umiałem. Wybiegla na ulicę, a tuż za chwilę zobaczyłem zbliżający się do niej samochód. 
- Perrie! Uważaj! - Krzyknęła Chloe
- Ku*wa Perrie! - Krzyknąłem przerażony, ale było za późno. Zobaczyłem tylko jak jej ciało uderza o samochód, a za chwilę upada na ulicę. Podbiegłem do niej, była taka blada. Po jej policzku spływała krew. Chloe zadzwoniła po pogotowie, a ja cały czas trzymałem jej zimną rękę. Kiedy przyjechało pogotowie od razu zabrali ją do karetki. Razem z dziewczyną pojechałem do szpitala w którym znajdowała się moja ślicznotka, nie mogło również zabraknąć telefonów od chłopaków, Zayna i dziewczyn którzy również przyjechali do szpitala. Zayn przejął się tą sytuacją, oskarżał o to siebie. Chloe cały czas mówiła że to nie jego wina, że to niczyja wina, a przecież była to moja wina. Siedziałam na krześle i płakałem, wszyscy mówili że będzie dobrze, ale nie widzieli jej, nie widzieli co się wydarzyło. Siedzieliśmy tak dwie godziny. Po chwili z sali wyszedł lekarz. 
- Panna Perrie Edwards przeszła przez bardzo ciężką operację, jak na razie jest pod silnymi lekami i jest nieprzytomna, przykro mi to mówić ale jeśli Perrie nie wybudzi się w ciągu trzech dni, jeśli nie będzie walczyła, jej życie może się skończyć. - powiedział lekarz.
- co? co? - nie mogłem w to uwierzyć. - mogę iść do niej? 
- Tak tylko proszę być spokojnym i bardzo cicho. - kiwnąłem głową i wszedłem do jej sali. Leżała na łóżku, miała uszkodzoną rękę i skaleczoną twarz, pomimo tego nadal wyglądała ślicznie. Usiałem na krześle obok niej i zacząłem do niej mówić, wiedziałem że mnie słyszy. Powiedziałem że ją kocham, aby walczyła dla mnie, dla dziewczyn, dla chłopaków, dla Chloe. Powiedziałem również że Zayn się martwi, że ją kochamy, ale to na nic. Myślałem że się wybudzi, ale to za szybko. Kochałem ją, kocham i kochać będę.

PERRIE:
Obudziłam się w białym pomieszczeniu, wszystko było białe, nie było żadnego innego koloru tylko biały. Spojrzałam na siebie, miałam tylko na sobie jakąś białą sukienkę, włosy rozpuszczone i białe pantofle. Wstałam z łóżka..........
_________________________________________________________
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą pisaniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :3



2 komentarze:

  1. Szacun za tak długi rozdział: )
    I tak, sorry za to, że się czepiam, ale to.mnie razi;)
    zamkną pisze się zamknął
    prze zjadłaś końcówkę: )
    co kol wiek piszemy razem cokolwiek
    kto kol wiek też razem.
    W niektórych momentach brakuje kropek i przecinków.
    Oby Perrie wyszła z tego cało i byli szczęśliwi z Niallem.
    Weny życzę i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi, i napewno będę starała się pisać poprawnie :3 Dziękuję

      Usuń